Projekt „Historia kresowych miasteczek” ma 9.letnią tradycję, zadomowił się na dobre w Cieszanowie i każdego roku gromadzi wierną grupę sympatyków opowieści o miejscowościach dawnych Kresów, ich mieszkańcach, historii i kulturze. To stały punkt programu kończącego się właśnie Festiwalu Dziedzictwa Kresów, którego zasięg oddziaływania już dawno wykroczył poza granice ziemi lubaczowskiej.
Wzorem lat ubiegłych tegoroczna edycja projektu, którego przewodnim tematem był „Jaworów – dawne miasto królewskie”, została podzielona na dwie części. W pierwszej z referatami wystąpili kolejno: historyk, regionalista Tomasz Róg i Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie.
W części drugiej została otwarta wystawa „Dawne miasto królewskie. Jaworów na pocztówkach i fotografiach z lat 1900–1939” (ze zbiorów T. Roga).
Spotkaniu w sali narad Urzędu Miasta i Gminy w Cieszanowie przewodniczyła Agata Hemon – regionalista, kierownik Działu Dziedzictwa i Edukacji Kulturowej Centrum Kulturalnego w Przemyślu.
Współtwórcami projektu są: Gmina Lubaczów, województwo podkarpackie, Centrum Kulturalne w Przemyślu, UMiG w Cieszanowie oraz cieszanowskie Centrum Kultury i Sportu.
„Z dziejów zabawkarstwa w Jaworowie” – Tomasz Róg:
Tradycje zabawkarstwa w Jaworowie sięgają XVII w., czyli początków tamtejszego rzemiosła. Najbujniejszy rozwój projektowania i produkcji zabawek w tym mieście przypada na wiek XIX...
Były to zabawki drewniane, z osiki, jaworu, sosny. Poszczególne elementy spajano za pomocą kołeczków, gwoździków i drutu. Tym sposobem, przy użyciu tradycyjnych narzędzi, wyrabiano wózki, taczki, konie na biegunach, drewniane motyle, ptaki trzepocące skrzydłami zwane klepokami, grzechotki, dziobate kurki, karuzele z figurkami. Przedmioty były następnie ozdabiane malowanymi na granatowo, zielono, czerwono i żółto, charakterystycznymi motywami geometryczno-roślinnymi jak: kółka, rozetki, gałązki wierzby, kwiaty i in. Wystawiane na jarmarkach, targowiskach i odpustach zabawki z Jaworowa cieszyły się dużą popularnością wśród mieszkańców wielu galicyjskich miejscowości, m. in. Lwowa, Krakowa, Przeworska, Przemyśla. Z czasem zabawki jaworowskie dotarły nawet do Austrii.
Sprzedażą, oprócz stałych i wędrownych handlarzy, zajmowali się również sami producenci (mieszczanie i chłopi), których w taki oto sposób opisywała ówczesna prasa:
Narobiwszy trochę przedmiotów z drzewa, dokupywali do tego jeszcze wyroby innego gatunku i puszczali się, najczęściej z workiem na plecach, na targ. Wędrowni kramarze znajdowali zbyt najbardziej w jesieni, kiedy lud miewa więcej grosza.
Na początku XX w. w Jaworowie blisko stu miejscowych rzemieślników mogło wyprodukować ok. trzech i pól tysiąca zabawek rocznie. W mieście działała szkoła przyuczająca do tego zawodu. Wytwarzano także inne przedmioty z drewna, przeznaczone do codziennego użytku: meble, kołyski, łyżki, chochle, mątewki.
Z biegiem lat jaworowskie zabawkarstwo popadło w kryzys z powodu niemieckiej konkurencji w tym sektorze. Po zakończeniu II wojny światowej, zainstalowane na tamtym terenie władze sowieckie całkowicie zabroniły produkcji i handlu zabawkami.
Obecnie tradycje „zabawki jaworowskiej” kultywują Oksana Kohut i Ostap Sojka.
Jaworów - Miasto moich przodków - Tomasz Kuba Kozłowski:
Miałem okazję wychowywać się w jaworowsko-lwowskim domu. Moja mama urodziła się we Lwowie, ale swoje wczesne lata spędziła w Jaworowie. Już w dorosłym życiu, przy okazji rozmaitych świąt, podejmowała w saloniku w Warszawie wypędzonych Kresowian. Za peerelu uczestniczyła w zjazdach jaworowian…
Do 1939 roku część rodziny T.K. Kozłowskiego mieszkała w Jaworowie. Jednym z jej członków był prapradziadek T.K. Kozłowskiego Mieczysław Rola Kamieński, powstaniec styczniowy i mianowany przez Czartoryskiego późniejszy administrator Sieniawy. Następnie zamieszkał w Jaworowie i tamże zmarł w okresie międzywojennym. Spoczął na miejscowym cmentarzu, gdzie zostali pochowani także Helena z Kamieńskich-Orska i Jan Orski (lekarz powiatowy) – pradziadowie T.K. Kozłowskiego. Jego dziadkami byli z kolei Jan (notariusz) i Janina Drzewiccy, a mamą Izabella Małgorzata Drzewicka, która w 1946 roku jednym z ostatnich transportów, z dziadkami przyjechała do Polski w jej nowych granicach.
Wystawa „Dawne miasto królewskie. Jaworów na pocztówkach i fotografiach z lat 1900–1939” (ze zbiorów T. Roga).
Położony na zachód od Lwowa nad rzeką Szkło Jaworów, swój największy rozkwit przeżywał za Jana III Sobieskiego. Nie szczędząc grosza król rozbudował, ufortyfikował i wyposażył, wybudowany jeszcze w XIV w. zamek, zwolnił z podatków mieszczan, pozwolił im wyrąbywać drzewo z lasów starościńskich i obdarował dużą ilością zboża ze swoich spichlerzy.
Sobieski często w Jaworowie przebywał, zwłaszcza latem, przedkładając to miejsce nad inne swoje rezydencje. Mieszkał w przestronnym, bogato urządzonym dworze, otoczonym ogrodem w stylu włoskim. Polował w zasobnych w zwierzynę okolicznych lasach.
W jaworowskiej siedzibie monarchy bywali wysłannicy obcych państw, śpieszący z podziękowaniami dla króla za wiktorię wiedeńską.
Pod koniec XVII w. Jaworów stopniowo zaczął tracić na znaczeniu.
Po śmierci króla w 1696 roku na zamku bywali jeszcze: król August II Mocny, król szwedzki Karol II oraz car Piotr I Wielki.
Pierwszy rozbiór Polski sprawił, że miasto przeszło pod rządy Habsburgów. W 1790 roku Jaworów stał się wolnym miastem królewskim, co jednak nie przełożyło się na polepszenie jego kondycji.
Dopiero, gdy w 1867 uzyskał status siedziby powiatu zaczął się na nowo rozwijać społecznie i gospodarczo. Właśnie wtedy zasłynął jako ośrodek wytwórczości zabawkarskiej.
Józef Fil