Centrum Kulturalne w Przemyślu
ul. Stanisława Konarskiego 9, 37-700 Przemyśl, tel./fax 16 678 20 09
Kasa czynna od 14:00 do 20:00 od wtorku do niedzieli i na godzinę przed każdym seansem.
Rezerwacji można dokonać telefonicznie pod nr 16 678 20 09 w. 520
  • Slider 601

ROZMOWA Z MILANEM RABIJEM

Pretekstem do poniższej rozmowy jest nowa wersja montażowa filmu NOSFERATU - SYMFONIA GROZY. Klasyczny film w nowej odsłonie, z nową muzyką. Nosferatu odrodził się na polskiej ziemi. Sprawcą całego zamieszania jest Milan Rabij, który z pomocą najbliższych osób odświeżył legendarny tytuł filmowy z 1922 roku. Zanim będziemy mogli obejrzeć całość, pewnie jeszcze chwila minie, ale już teraz warto przedstawić pomysł projektu i pracę nad jego realizacją.

 

 

Być może to pytanie powinno pojawić się na koniec, ale postanowiłem, że nim rozpocznę: kiedy będziemy mogli obejrzeć nową wersję NOSFERATU – SYMFONIA GROZY?

Mam nadzieję, że pod koniec roku. Nie wypuścimy niedokończonego filmu i muzyki, a trzeba pamiętać, że robimy dwa produkty: remix filmu i płytę z soundtrackiem. Musisz też pamiętać, że robimy to za własne pieniądze i w wolnym czasie. Staraliśmy się o dofinansowanie, ale rządzący na wszystkich szczeblach mają dziś zupełnie inne priorytety. Ja mam studia, które są czasochłonne, jeśli chce się je dobrze wykorzystać, a z samym dźwiękiem jest jeszcze sporo pracy.

 

Skąd pomysł i dlaczego akurat ten tytuł?

Przypadek! Od dawna interesowałem się muzyką filmową, ale robienie muzyki do szuflady, z nadzieją, że ktoś ją kiedyś zauważy, jest bez sensu. Zrobiłem trochę małych form, trochę komercji i zdałem sobie sprawę, że nikt nie da nowicjuszowi filmu do zilustrowania. To podsunęło mi pomysł, żeby sobie taki film jakoś zorganizować. Public Domain było pierwszym wyborem. Potem wpadł mi w ręce Nosferatu Murnau’a. Piękne zdjęcia, piękna historia, cudowne światło, ciekawa gra aktorska i, jak wtedy uznałem, słaba narracja i montaż. Pokazałem go kilku znajomym i nikt nie podzielał mojego zachwytu. Okazało się, że film nie wytrzymał próby czasu i dla współczesnego widza jest nudny i co gorsze, przy pierwszym oglądzie nie do końca zrozumiały. Wtedy wiedziałem, że mam nad czym pracować.

 

Gdy pierwszy raz obejrzałeś Nosferatu, co Cię w filmie zachwyciło?

Inny świat, inne światło, inna gra aktorska i wrażliwość reżysera. Sam sposób oświetlenia scen zmieniał się w historii kina. Tu jest tak konkretny, mocny i jednoznaczny, że trudno się nie zachwycić. Teatralność gry aktorów, fantastyczne, jak na początki kina, efekty specjalne. Wizjonerstwo. Nosferatu to niesamowity film. Trzeba przypomnieć, że tak do końca nie wiadomo, jak on wyglądał w dniu premiery. To co jest dostępne, jest jakimś tam uratowanym montażem. Niby uznanym przez specjalistów, ale ci specjaliści wiedzą niewiele, bo lista montażowa filmu nie przetrwała. Nie wiemy, czy Murnau rzeczywiście tak ułożył sceny, czy to dzisiejsza interpretacja. Film przecież został zniszczony nakazem niemieckiego sądu, na wniosek wdowy po Bramie Stokerze - autorze Draculi. Uznała ona, że to plagiat powieści i przez swoje zacietrzewienie, trafiwszy na głupiego sędziego, omal nie doprowadziła do zniszczenia arcydzieła! O ile dobrze pamiętam, to 3 kopie udało się uchronić przed zniszczeniem. Ocalały one w różnych krajach i w różnych warunkach były przetrzymywane. Później powstawały z nich kolejne wersje.

 

 

Horror jest Twoim ulubionym gatunkiem filmowym?

Nie! Lubię po prostu dobre filmy. Nie mam ulubionego gatunku. Ja w ogóle nie bardzo lubię się zamykać w obszarze gatunków w jakiejkolwiek dziedzinie sztuki.

 

Dla tych, którzy nie są zorientowani w temacie, czym jest domena publiczna i na co ona pozwala twórcy? Nosferatu – Symfonia grozy to film, który należy do zasobów tej domeny.

To jest skomplikowany temat. Domena Publiczna to katalog uwolnionych dzieł. Można z nich korzystać bez konieczności uzyskania zgody autora. Można je przemontować, przetwarzać i publikować. Tyle że jeśli coś jest w wykazie Public Domain, to nie oznacza, że takie rzeczywiście jest! Właśnie z Nosferatu mieliśmy taki problem. Oficjalna strona domeny publicznej w Polsce jest bardzo bogata w treść, tyle że zupełnie bezwartościową. Na jednej z podstron znalazłem link do archiv.org, gdzie znalazłem Nosferatu. Po 2 latach pracy nad filmem i muzyką okazało się, że archiv.org jest w USA i tam Nosferatu jest Public Domain, zaś w Europie nie jest! Zaczęło się szukanie rozwiązania. W Europie obowiązuje Konwencja Berneńska. Na jej podstawie można było się dowiedzieć, że filmy są chronione 50 lat po śmierci ostatniego współautora. Konwencja wymienia, kto jest brany pod uwagę jako współautor. Niestety, Niemcy postanowili ten okres rozszerzyć do 75 lat. Ci sami Niemcy, którzy wcześniej skazali Nosferatu na zniszczenie, dziś postanowili jak najdłużej doić z niego pieniądze! Zaczęliśmy pisać do Konsulatów, ale nikt nie potrafił nam pomóc. W końcu przekierowano nas do Friedrich Murnau Stifftung w Wiesbaden, które miało prawa do filmu. Napisaliśmy do nich pismo i otrzymaliśmy na początku roku odpowiedź, że nie roszczą sobie już praw do niemej wersji filmu i że mają wersję odrestaurowaną 2K, którą uznają za swoją i do niej mają prawa. Tak więc dostaliśmy jednoznaczną informację, że możemy działać dalej. Wszystkim zainteresowanym powiem tylko, że Domena Publiczna nie jest tak jednoznaczna, jak się wydaje po przeczytaniu jej definicji.

 

 

Nowa wersja filmu to nie tylko nowa muzyka, ale również nowy montaż, nowa jakość obrazu. Jeśli się rozchodzi o kwestie muzyczne – studiujesz kompozycję i aranżację jazzową na Akademii Muzycznej w Katowicach. A jak wygląda Twoje doświadczenie z filmem? Z pracą przy montażu?

Moi rodzice zajmują się profesjonalnie multimediami, więc od dziecka mam do czynienia z obrazem nieruchomym i ruchomym. Wyrosłem słuchając najróżniejszej muzyki, dźwięków, oglądając najdziwniejsze rzeczy. Mając 12 lat zrobiłem rodzicom muzykę do filmu Kości o 3 ostatnich ossuariach w Europie. To jest część ich multimedialnego projektu Śmierć, który jest dystrybuowany przez iTunes na całym świecie. Potem zacząłem robić im muzykę do filmów komercyjnych. W 2017 roku zrobiliśmy razem etiudę Maski o Dziadach Żywieckich, za którą dostaliśmy 3 nagrodę w kategorii profesjonalnej od Narodowego Instytutu Dziedzictwa i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Dziś piszę muzykę, partytury pod zmontowane filmy - co jest najbardziej efektywne, bo widzę, co reżyser miał na myśli. Gdy są już efekty dźwiękowe, dialogi, to pracuje się fantastycznie i pewnie. Bywa też odwrotnie. Komponuję własne wyobrażenie, a potem jest to używane w tej czy innej wersji na linii montażowej.

 

 

Ile osób jest/było zaangażowanych w ten projekt? Czy może jesteś jednoosobowym zespołem i podpisujesz się pod wszystkim?

Nie jestem jednoosobowym zespołem. Moi rodzice zajmowali się ze mną zarówno nową układką filmu, doborem czcionek, animacji napisów, przemontowaniem, czyli właściwie czymś w rodzaju nowej reżyserii. Wszyscy zajmowaliśmy się sprawami organizacyjnymi. Tata opracował metodę podniesienia tego czegoś, co jest dostępne jako film w sieci do 4K i odbudowy ziarna. Ostatnio jest sporo wiadomości o odrestaurowaniu filmów za pomocą sztucznej inteligencji. Efekty są plastikowe i koszmarne. System taty zachowuje klimat starego kina, ale poprawia obraz. Klatka po klatce przez niemal 1,5 roku walczył z tym obrazem, ale efekt jest genialny. Teraz właśnie skończył pracę nad usuwaniem wstrząsów i drgań. Tu znów nie ma nic z taniego, automatycznego stabilizowania, które wprowadza więcej szkód niż pożytku. Na koniec basista z mojego zespołu WisdomTrip - Grzegorz Grychtoł, który zajmuje się tłumaczeniem angielskich tekstów - bez niego znów musielibyśmy wydawać kasę, a budżet tego filmu wynosi 0 w dowolnej walucie (śmiech)…

Jaką muzykę usłyszymy w filmie? Studiujesz kompozycję i aranżację jazzową, grasz w zespole rocka progresywnego, nosisz koszulkę metalowców ze Slipknot... Nie zamykasz się w jednym stylu – i bardzo dobrze! Ale czy to będzie miało wpływ na dźwięki, które pojawią się w filmie?

Wszystko ma wpływ na to, co się tworzy. Dzięki gustowi muzycznemu, który każdy z nas wyrabia sobie przez lata, w momencie tworzenia wybieramy jedno rozwiązanie, a odrzucamy inne. Słucham niemal wszystkich gatunków, chociażby z czystej ciekawości. Jako kompozytor, i od jakiegoś czasu producent, muszę być otwarty na style i gatunki. Muzyka w Nosferatu jest dynamiczna i senna. Spokojna i wzburzona. Przytłaczająca i lekka. Taka jak film! To film o miłości, dramacie, rozterkach, śmierci, rozstaniach, tęsknocie... Taka musi być i muzyka.

 

 

Jednym z Twoich założeń jest to, by film był bardziej przystępny dla współczesnego odbiorcy. Twój młody wiek jest dowodem na to, że wersja pierwotna współczesnego widza może zachwycić. Nie jest potrzebny kolor, efekt 3D, efekty specjalne za grube miliony... Może jednak z tymi widzami nie jest tak źle?

Może nie jest? (śmiech) Aby ten film był ciekawy dla współczesnego widza, trzeba go nim zainteresować. Mechanizm jest identyczny, jak z dawnymi przebojami. Prawie nikt z mojego pokolenia po nie nie sięga. Wystarczy jednak, by powstała współczesna wersja - remix starej piosenki zrobiony przez obecną gwiazdę, by ludzie zaczęli słuchać wersji oryginalnej i co ciekawe, sięgnęli po szerszy repertuar zapomnianej gwiazdy. To samo chcemy zrobić z Nosferatu. Widzowie dostaną właśnie dynamiczny, szybki obraz podzielony na inną ilość rozdziałów i zupełnie przemontowany. Dostaną też muzykę do jakiej przywykli we współczesnym kinie. Tylko film będzie wciąż niemy i stary. Jeśli się komuś spodoba - może sięgnie po inne wersje Nosferatu lub inne filmy Murnau’a. Jeśli nie, to najwyżej przerwie seans.

 

Gdy już całość będzie gotowa, gdy film trafi do ludzi, nie obawiasz się jednak takiej sytuacji, że może pewnego dnia pojawi się w Twoich drzwiach jakaś prapraprawnuczka reżysera oryginalnej wersji lub inna ciocia-babcia, która powie, że należy jej zapłacić, bo przecież się jej należy? Trochę żartuję, ale...

Dziś już nie, bo mamy pismo z fundacji Murnau’a stwierdzające, że film przestał być chroniony prawnie. Chociaż świat potrafi zaskakiwać.

 

Na jakim etapie obecnie znajdują się prace. Co już zostało zrobione, co jeszcze do zrobienia zostało?

Mamy całą muzykę. Mamy przemontowany film, nowe, wstępne napisy, czyli treść i animację. Mamy obraz z pięknym ziarnem i w 4K, bez drgań. Nie mamy jeszcze finalnych miksów dźwięku i masteringu. Chcemy też usunąć przynajmniej największe zarysowania, choć to na razie tylko plany. Musimy też dopracować treść, bo to, co zrozumiałe dla nas, nie koniecznie jest zrozumiale dla widza, który po raz pierwszy patrzy na film. To bardzo ważny element prac. Potem jeszcze tłumaczenia, kopie dystrybucyjne, no i szukanie sponsorów, dystrybutorów, wydawców, takie tam, organizacyjne nudy, ale kluczowe dla dostępności filmu i muzyki.

 

 

Co sprawiło Ci najwięcej trudności przy pracy nad filmem? Może miały miejsce jakieś niewytłumaczalne zjawiska? Krążą różne legendy na temat filmów Omen, Egzorcysta lub pracy nad płytą The Number of The Beast grupy Iron Maiden...

Najgorsze były problemy prawne. Niejasności w przepisach, dowolność interpretacji Public Domain przez kraje i niezrozumienie tego, co tak naprawdę robimy. Wszyscy mówią o konieczności zachowania dziedzictwa, o tym jak cierpią, bo nieme kino ginie, ale nie robią nic, by to zmienić. Gdy pojawia się ktoś, kto ten pomysł ma, to jest problem, bo może przy okazji na tym zarobi (śmiech)… Dodatkowo brak odpowiedzialności ze strony instytucji. Domena Publiczna w Polsce ma oficjalną stronę. To chyba jakieś stowarzyszenie, które być może bierze dotacje, a w przypadku problemu, jaki mieliśmy, okazało się bezradne! Na dodatek podaje nieprawdziwe informacje. Niewytłumaczalnych zjawisk nie było, ale to jeszcze nie jest koniec produkcji, więc może wszystko przed nami...

 

Gdzie chcesz prezentować ten obraz? W kinach, w Internecie? Jeśli w kinach, czy będziesz chciał nawiązać współpracę z jakimś dystrybutorem? Czy zrobiłeś już rozeznanie w tym temacie?

Nie wiem. Szukamy rozwiązania. Film raczej nie trafi do szerokiej dystrybucji, bo tam trafiają filmy, które mogą zainteresować masy. Mamy do rozwiązania dystrybucję filmu i płyty. Będziemy szukali wydawcy, ale nie ma pewności, że się uda. Film jest Public Domain, więc zgodnie z prawem nasz remix musi wcześniej czy później trafić do sieci. Na pewno będą kopie dla kin studyjnych. Na pewno spróbujemy na festiwalach i konkursach. Szczegółów jednak na tę chwilę nie znam.

 

Nie spotkałeś się z reakcjami, że porywasz się na legendę, na coś, co dla części kinomanów jest świętością w tym gatunku? Horror z listy watykańskiej, arcydzieło niemieckiego ekspresjonizmu, klasyka kinematografii...

Na każdym kroku, ale nie widzę sensu w zamartwianiu się podobnymi opiniami. Niektórzy nie rozumieją, że to, co robimy, to próba dania filmowi drugiej młodości, a nie próba zbezczeszczenia klasyka. Kiedy wiesz, że robisz coś, co uważasz za ważne, to nie masz z tym problemu. Będą kontrowersje, ale to chyba było oczywistością już na samym początku procesu tworzenia.

 

Gdy całość wypali, a nowa wersja Symfonii grozy spotka się z zainteresowaniem, weźmiesz się za kolejne tytuły z tamtej odległej epoki? Czy poza Nosferatu są jeszcze jakieś klasyczne filmy, którymi się zachwycasz? Czy wolisz kino współczesne?

To zależy od tego, na jakim etapie będę. Ostatnie pół roku pracowałem nad utworem upamiętniającym masakrę w Mysłowicach w 1919 roku, która była powodem wybuchu I Powstania Śląskiego. Dostałem Stypendium Marszałka Województwa Śląskiego i pisałem tę partyturę dla Filharmonii Śląskiej. Teraz z powodu zepsutego rynku przez epidemię, nie wiem, czy premierowe wykonanie przewidziane na sierpień się odbędzie. Po drodze zrobiłem sporo krótkich form i komercji. Robiłem dźwięk i muzykę do etiudy Magdy Synoradzkiej z katowickiej filmówki i sporo konkursowych prac. Zrobiłem muzykę do dwóch krótkich filmów o Piłsudskim dla nowego muzeum w Warszawie, które czeka na otwarcie. Mam też nową stronę www.milanrabij.eu, gdzie są wszystkie filmy, które mogę upublicznić i informacje o mojej muzyce. Jeśli coś mnie zachwyci i pojawią się pomysły, to dlaczego nie? Jest sporo dzieł kina niemego, które aż się proszą o remix i muzykę.

 

 

Odchodząc od Nosferatu... Jesteś muzykiem. Grasz w zespołach You Know What i WisdomTrip. Przybliż nam te grupy. Pochwal się w ogóle swoją dotychczasową działalnością, bo przecież masz już na swoim koncie pewne osiągnięcia.

You Know What band to szalony projekt w składzie gitara i bębny. Debiutancką, i jak na razie jedyną płytę, wydaliśmy w 2015 roku, a pracowaliśmy nad nią 2 lata, czyli prawie całe moje gimnazjum. „Twenty Hidden Bodies” to też projekt multimedialny. Wszystko jest na stronie www.youknowhat-band.eu Znajdziesz tam książkę w 2 językach opartą o zapiski psychiatry Ezry Vitkina, teledyski zrobione przez moich rodziców, a także multimedialną wersję książki w wersji na iPada. Płyta jest dostępna w iTunes, Google i Amazon oraz w wersji fizycznej. Okładka znalazła się na wystawie 30 najlepszych okładek płytowych w konkursie 30x30 pod kuratelą Rosława Szaybo - legendarnego grafika z CBS. Sama zaś płyta dostała niesamowite recenzje i została nazwana jedną z najlepszych płyt rocka progresywnego ostatnich kilkunastu lat.

 

 

WisdomTrip to także rock progresywny, ale w klasycznym składzie: gitara, bas, bębny, wokal. Zespół wydał pierwszą płytę Era Kamienia, a potem zostałem ich perkusistą. Dziś pracujemy nad drugim albumem, którego jestem producentem. Utwory są już nagrane. Teraz trwa miks i produkcja. Album powinien być ukończony jeszcze w tym roku. Zanim zająłem się kompozycją, byłem wykształconym perkusistą. Ukończyłem I i II stopień szkoły muzycznej w klasie perkusji, więc gram na instrumentach sztabkowych, perkusjonaliach i zestawie. Może dlatego perkusja, i ogólnie rytm, mają tak duże znaczenie w moich kompozycjach? Od kilku lat wciągnąłem się mocno w syntezę modularną, samplowanie, field recording i sounddesign. W dzisiejszych czasach świat dźwięków nie posiada granic!

 

 

Od jakiegoś czasu na Facebooku krąży zabawa w dziesięć tytułów płyt/filmów/książek, które miały na nas wpływ, ukształtowały nasz gust itp., itd. Mnie się w to bawić za bardzo nie chce, bo gdy kończę wymieniać te tytuły, to momentalnie sobie przypominam o dziesięciu następnych, i jeszcze kolejnych... A jak jest z Tobą? Masz taką ścisłą dziesiątkę ukochanych płyt i filmów? Jeśli tak, to śmiało wymieniaj.

Mam podobnie... Zawsze czuję, że kogoś pomijam, dlatego zasadę dziesięciu potraktuję z przymrużeniem oka. Kolejność losowa.

Płyty:
The Revenant - Ryuichi Sakamoto & Alva Noto
Kundun - Philip Glass
Crysis 3 - BorislavSlavov
Metropolis Pt. II: Scenes from a Memory - Dream Theatre
Messe I.X - VI.X - Ulver
Fragile - Nine Inch Nails
American Beauty/Shawshank Redemption (pierwszy brak zdecydowania) - Thomas Newman Dunkierka/Interstellar (drugi brak zdecydowania) - Hans Zimmer
Infra - Max Richter
Your Wilderness - Pineapple Thief
Vol. 3 (The Subliminal Verses) - Slipknot
Killzone 2/3 - Joris de Man
In the Court of the Crimson King/Discipline - King Crimson
The Incident - Porcupine Tree

Filmy:
Happiness
There Will Be Blood
Grandbudapest Hotel
Manchester by the Sea
Django/The Hateful Eight
Drogówka/Dom Zły/Róża
American Beauty
1917
Life is Beautiful
Jojo Rabbit
The Wolf of Wall Street/Good Fellas’
Lighthouse
Gladiator
Remains of the Day
Rear Window/Rope
Fightclub
English Patient/Cold Mountain
Inception/Interstellar
Dom Wariatów
No Country for Old Men
Hours
Ma Loute
Mother
Come and See
Der Untergang
American Hustle
Locke

 

Dziękuję za poświęcony czas i czekam na film. Myślę, że będziemy w kontakcie!

Dzięki! Mam nadzieję, że remix Nosferatu spodoba się w Przemyślu.


rozmawiał: Piotr Bałajan

PLIKI DO POBRANIA

INFORMACJA

Okulary 3D na własność:
dziecięce 3 zł; standard 3,5 zł; VIP 15 zł,
etui standard – 5 zł, etui VIP – 15 zł.

Kasa czynna od 14:00 do 20:00
od wtorku do niedzieli
i na godzinę przed każdym seansem.

Rezerwacji można dokonać telefonicznie
pod nr 16 678 20 09 w. 520.

E-mail: kino@ck.przemysl.pl

Zarezerwowane bilety należy odebrać najpóźniej
na 30 min. przed seansem.

 

PLAN KINA

Copyright © 2020 Kino Centrum w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone | Design by CYBERNET WebFabryka
Script logo
DO GÓRY