• Slider 728
  • Slider 712
  • Slider 706
  • Slider 723
  • Slider 721
  • Slider 730
  • Slider 648
  • Slider 726

Podążając za Twoim Krzyżem

 

 

 

Czas Wielkiego Postu to idealny moment na zadumę i duchowe rozważania.
To także czas, w którym pragniemy, wspólnie z podkarpackimi poetami, podzielić się poetyckimi refleksjami,
tak aby móc wkrótce celebrować Wielkanoc, najważniejsze dla katolików święto.
Ponieważ tegoroczne święta odbywać się będą w cieniu trzeciej fali pandemii to wszystkim naszym Czytelnikom
życzymy przede wszystkim zdrowia i siły płynącej z Tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego.

 

 

MARIA CHOCHOŁEK    Załęże

 

Jezus umarł za nas

Panie Jezu, jakże ciężko
patrzeć na Twe rany.
ostre ciernie wbite w głowę,
korpus krwią zbryzgany.

Ile trudu pokonałeś
w drodze na Golgotę,
cały zbity, pokrwawiony
i oblany potem.

Zgodziłeś się umrzeć na krzyżu,
gdyż taki był Ojca plan,
by odpuścić nasze grzechy
i przebaczyć nam.

Nikt w historii nie dokonał tego, co Ty Panie
więc pokornie Cię błagamy
o Twe zmiłowanie.

Pozwól zatem się przytulić
do krzyża Twojego,
z niego płynie miłosierdzie dla świata całego.

 

 Łaska odnowy życia

 

Panie Jezu, Ty na krzyżu
jak łotr powieszony,
doczekałeś się szyderstwa,
cierniowej korony.

Cały zbity i opluty
z góry spoglądałeś,
przebaczyłeś wszystkie grzechy,
bo nas ukochałeś.

A nam bardzo ciężko czasem
przyznać się do winy,
bo nie chcemy być karani
za swe grzeszne czyny.

Ty nas jednak nie odtrącasz,
chcesz nas wszystkich zbawić,
dajesz szansę, by w spowiedzi
życie swe naprawić.

Korzystajmy jak najczęściej
z łaski przebaczenia,
gdyż Sakrament Pojednania
wiedzie do zbawienia.

 

Zrozumieć cierpienie

Matka Bolesna pod krzyżem stała,
śmierć swego syna opłakiwała.
Serce w boleści zranione pękła,
duszę przeszywa straszna udręka.

Nie mogła pomóc Synowi Swemu
do ramion krzyża przygwożdżonemu.
Choć bardzo chciała ulżyć cierpieniu,
niewinnie przecież oskarżonemu.

Życie to dla nas stan niepewności,
zwłaszcza dla matek w swej roztropności.
Kiedy Bóg nagle dziecko zabierze,
na nic się zdają szczere pacierze.

Matka rozpacza, dławi się łzami,
szturmuje Niebo, wręcz zarzutami.
Jak Pan dopuścić mógł sam do tego,
by zabrać kogoś tak nam bliskiego?

Wróćmy do krzyża, gdzie Matka stała,
gdzie nad Swym Synem ubolewała.
Zrozummy wielkość tego cierpienia,
które prowadzi wprost do zbawienia.

Poprośmy Matkę i pomoc szczerze,
Ona nas wesprze w głębokiej wierze.
Choć nas nawiedzi największa trwoga,
Ona się wstawi za nas do Boga.

 
Obraz Kacper Lawiński z Pixabay

 

JANINA CIELEŃ    Ostrów

Nadzieja

Wzgórze Golgoty - miejscem
cierpienia, odosobnienia.
Krzyż - narzędziem odkupienia.
Grób zapięczętowany - to stan
grzechów pogrzebania.
Pusty grób - to symbol
zwycięstwa, zmartwychwstania.
Dzisiaj jak nigdy potrzeba nam
własnego miejsca wyciszenia,
policzenia się z sobą i ludźmi,
przed Panem Bogiem ukorzenia.
Przytulenia swojego krzyża,
pogrzebania wygodnictwa, rutyny
i wszelkiej złości,
po to by w każdym z nas
zmartwychwstał Chrystus Pan-
KRÓL MIŁOSIERDZIA I MIŁOŚCI

 

 

 ELŻBIETA DAŃKO     Przemyśl

Odjechali

Jeszcze dżwięczą słowa
Trwają obrazy
Archiwalne już zdjęcia
Zyczenia życzliwych się spełniły


A spod radości świątecznej
Wstydliwie wyziera tęsknota
Smutek żal gorycz
Za tymi co nie powrócą

Kiedyś żegnali nas
Jak my dziś nasze dorosłe dzieci
Czy wierzę w ich spotkanie...

 

 

RENATA GIŻA       Rakszawa

 Na krzyżu 
 
wisiałeś
na krzyżu
okryty
niewidzialną szatą miłosierdzia
 
cierpiałeś
cichutko całym sobą
patrząc w oczy
ludzkiej niesprawiedliwości
 
skłoniłeś
na prawy bok głowę
ciężką od
cierniowej korony grzechów
 
kochałeś
tak mocno
a ból i cierpienie potęgowało
Twoją miłość do nas
 
skonałeś
pogodzony z wolą Ojca
bo tak miało
wykonać się
 
umęczony
udręczony
zakrwawiony
 
ponad to
                       Wielkopostna refleksja


im więcej
przemierzonych kroków
tym bliżej
w drodze ku wieczności

z każdym oddechem
coraz mniej powietrza
i tego
co nieuchronne

żeby choć
w zaganianym pośpiechu
nie przeminąć
tej ostatniej ze stacji

z napisem
żal za grzechy
rachunek sumienia

 

 

 

 


zdj. Snap_it z Pixabay

 

 

BARBARA KUCZERA   Przemyśl

Na Triduum

Nauczyłeś się kochać ludzi
ale oni
nie nauczyli się kochać Ciebie
Przypominają sobie Ciebie
tylko wtedy
gdy są w potrzebie
Tłumacząc
że Tobie nic nie potrzeba
że wystarczy Ci kromka chleba
I jak bardzo w ich potrzebie się postarasz
to dobre słowo dadzą Ci zaraz
Lecz biada Ci
jak nie dostaną czego chcą
Pożegnaj się wtedy z ich czcią:
wyszydzą, obrażą,, obnażą
i na śmierć wydadzą 

 

 

AGATA LALIK    Wola Korzeniecka  
 

***

Po raz kolejny umieram za ciebie
kielich goryczy usta me pali
z miłości do ciebie włócznia rozdziera mój bok

Nie wierzysz we mnie człowiecze
ale ja wierzę w ciebie
podlewam cię moją miłością jak rosą
otulam miłosierdziem jak kwiat nawozem

Zakochany jestem w tobie
czekam z utęsknieniem aby zabić cielca na twój powrót
nie tylko siedem ale siedemdziesiąt siedem razy

                  

              Pęd


Żyjesz w pędzie i biegu
miliony spraw cię nurtują
tak aby dzisiaj i tutaj
nie ważne co inni czują
kaleczysz ostrzem słów swoich
ranisz chora pogardą
zdobywasz majątki zaszczyty
i nawet nie wiesz czy warto
i sprawy sobie nie zdajesz
że w każdym momencie tej drogi
twą księgę można zatrzasnąć
i staniesz przed Panem ubogi.

 

 Moje Getsemani

Moje Getsemani
jest inne niż wszystkim znane
odziane w tiul firanek
pięknie poukładane

W moim Getsemani
dzieci śpią jak niegdyś uczniowie
i tylko Bóg jeden wie
co czuję i co mam w głowie

Moje Getsemani
skrojone na moja miarę
i dajże Panie wytchnienia
i wielkiej jak ziarno gorczycy daj wiarę

 

 

 

STEFANIA KLUKIEWICZ-BIGOS
 

Jezu

W moim Getsemani
Nie rosną oliwne drzewa
W moim Getsemani
Ptak inaczej śpiewa
Zdarzają się w moim Ogrójcu
Krzewy ozdobne
Moje Jezu Getsemani
Do Twojego, niepodobne.

Na mojej krzyżowej drodze
Nie ma kamieni
Wzdłuż mojej krzyżowej drogi
Jest pas zieleni
Twoja Jezu Via Dolorosa
Za innych była
Ja, na moją krzyżową drogę
– Zasłużyłam.


 

                  

              Zwycięstwo

Raz w roku, wcześnie rano,
Długo biły kościelne dzwony,
Z petard na wiwat strzelano,
,,Śmierć zwyciężył  JEDNORODZONY!”

A wokół wszystkich kościołów,
Z Bogiem w monstrancji ukrytym,
W procesji ludzie pospołu
Szli, pieśni śpiewając przy tym.

W dwutysięcznym dwudziestym roku,
Procesja nie wyjdzie z kościoła,
Nie okrąży z Jezusem go wokół,
Święconki nie będzie na stołach.

Nim Jezus śmierć pokonał,
Wpierw męki przeszedł straszliwe,
Raniła Go z cierni korona,
Bicze, obelgi dotkliwe.
.......................................................

Wpatrzeni w zwycięstwo Jezusa,
Doniesiemy nasz krzyż na Golgotę,
Pokonamy koronawirusa,
Żyć będziemy szczęśliwie potem.

 

 

 

JOLANTA MACH-SZAL   Ożanna

***           

zdeptano najpiękniejszą perłę
zduszono w chwili bólu
odarto ze szlachetnych uczuć
zabito bez skrupułów
to nie było dawno temu
i nie oni to zrobili


to historia z wczoraj dziś
może nawet sprzed chwili
nie wylewaj krwawych łez
udając że obraz ten boli
kromkę chleba w dłoń weź
miłuj drugiego
odstaw gwoździe nienawiści
bicze nasączone obłudą
zatrać się w Bożej miłości
podziwiaj codzienne cuda

 

                

***

uklęknij pomilcz
podziękuj przeżyj
adoruj uwierz
najpierw musiała
przyjść ciemność
Wielkiego Piątku
dopiero potem jasność
Niedzieli Zmartwychwstania
poranek w którym Jezus
sypnął obficie garść
miłosiernego złota
między kłosy
zwykłego życia

uklęknij pomilcz
trwaj w łasce
tak w środę
jak i w sobotę
nie krzyżuj ponownie
Miłości i Prawdy


zdj. Myriam Zilles z Pixabay 

 

 

MARIA MARKIEWICZ   Jarosław

                   Jezus Pochwalony

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
- gdy o wschodzie słońca jesteś spokojny
bez burzy piorunów choroby i wojny.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
- gdy niebo bezchmurne w południe
bez obawy obiad smaczny jest cudnie.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
- gdy wieczór noc cichą zapowiada
bez obłudy rodzina ze sobą gada.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
- gdy księżyc z gwiazdami znajdą swoje drogi
bez butów ciernie - nie bolą już nogi.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
- gdy czas bramy snu otwiera szeroko
bez lęku Pan nas już zabiera wysoko.
               Na wieki wieków – Amen…

 

 

 

JOLANTA MICHNA   Wysoka

 

Jezu   

Jezu    
Twoje rany    
otworzyły bramę nieśmiertelności   
wbiły drzazgę w serce   
moje i Twoje   
uświadomiły siłę zmartwychwstania    
Jezu    
Twoje rany   
zadane grzechem ludzkości   
krwawią każdego dnia i każdej nocy   
zatopione w męce    
odnoszą ponadczasowe zwycięstwo  

.

 

 Wielki piątek
   
Dzień Sądu Bożego,   
dramatyczny i bolesny.   
Przeszywający każdą ludzką tkankę -   
ściskający serce, aż do niepojętego bólu.   
Dzień męki Pańskiej,   
śmierci Jezusa Chrystusa.   

Nie ma większej żałoby od tej na krzyżu.   
Dzień pustego kościoła,   
gdzie tylko pięć osób blisko ołtarza.   
Tęskniące dusze w medialnym świecie.   
Rozłąka i smutek.  
Wśród ludu króluje pandemia,   
niczym czarny wąż u stóp Najwyższego.   
Dzień znakiem miłości naznaczony   
- Boga do każdego człowieka.    
Dzisiaj bez pocałunku, 
bez żywej Eucharystii.   
Wielki Piątek inny,   
bardziej domowy, bardziej zamknięty.   
Czuć dziwny     
niedosyt

 

Przyszłam do Twego grobu
   
Przyszłam do Twego grobu Jezu   
po raz pierwszy i po raz kolejny.   
Pustka uświadomiła mi,   
że stało się coś niezwykłego.   
Wokół nie było żywej duszy   
tylko ja i moja wiara.
Przyszłam do Twego grobu Jezu   
pomimo dzisiejszych ograniczeń   
szalejącej światowej pandemii.   
Zrozumiałam, że tutaj znajdę to -   
czego szukam i szukałam 
pomiędzy sylabami życia. 
      
Przyszłam do Twego grobu Jezu   
z sercem pełnym próśb i podziękowań.   
Nic mnie nie powstrzymało.   
Chciałam być blisko miłości,   
która wybiła się ponad śmierć  
odniosła najprawdziwsze Zwycięstwo

 
Obraz Gerd Altmann z Pixabay

 

 

ZOFIA ANTONINA MIGAŁA  Sędziszów Małopolski

Co raz mniej...

coraz mniej mnie samej we mnie
coraz trudniej liczyć wciąż dni
takie covidowe i zamknięte jak
usta niemej nastolatki która chce
krzyczeć a dźwięku nie dobędzie

coraz mniej radości szczerej
jaką w głębi myśli serce kreśli
jeszcze mniej uśmiechu niż
przed zimą policzki złocił
nieme spojrzenia mgłą owiane

zostaje ogród na rozmyślanie
tam wszystko ożywa po zimie
podbiał i stokrotka już malują
słońce  w drobnych płatkach
wtórują kolorowe pierwiosnki

nawet czosnek niedźwiedzi
ostre języczki zazielenił
pomiędzy niezapominajkami
barwinek upiększy koszyczek
wielkanocnych święconek
        

już palmy w ciszy poświęcone
Wielki Tydzień rozpoczęty
z trudem przyjdzie z Jezusem
na Golgocie i w Ogrojcu czuwać
zostanie zaduma nad Krzyżem

Matka Bolesna nad Synem
już nie zapłacze ta swoja
nie doczeka się na własnego
zagranica brutalnie zatrzyma
łzy żałośnie popłyną

wróć synu wróć z obcej ziemi
najpiękniej między swoimi
okaż skruchę wybaczą ci
zdążysz śniadanie czeka
wielkanocne tylko wróć

coraz mniej mnie w samej mnie
żeby tylko wiosna w krasie
supeł rozwikłała niemocy
taki trudny jak Droga Krzyżowa
Piątek otworzył niebiosa

wróć synu wróć

 

 

 
Obraz Andrew Martin z Pixabay

 

 

ZUZANNA OSTAFIN   Lubzina 

 Każdy człowiek przez życie niesie swój krzyż; jeden jest większy, a drugi mniejszy.
Bez względu jaki On jest, to zawsze prowadzi do zbawienia.

Bywa tak, że upadamy pod Jego ciężarem i nie możemy się podnieść.
Nie poddawajmy się, spójrzmy na Jezusa – to On dźwigał największy
i najcięższy krzyż – krzyż naszych grzechów i win.

Wtedy jest nam łatwiej, ale znów potykamy się i upadamy,
lecz dążymy do jednego – by dojść do celu naszej ziemskiej wędrówki.

A co będzie potem ? Potem będzie szczęście wieczne i radość bez bólu
i cierpienia. Więc sami pomyślcie, czy warto dźwigać krzyż ?

Słowami wiersza spójrzmy na Jezusa i idźmy odważnie przez
życie dźwigając nasze krzyże... 

 

 

Droga krzyżowa

Choć byłeś niewinny
Jezu mój kochany
Przeprowadzili Cię przed piłatowy sąd
Gdzie zostałeś na śmierć skazany

I wziąłeś na swoje ramiona krzyż
Ciężki krzyż i cierpienie
Bo tak nas Jezu ukochałeś
By przez krzyż dać nam zbawienie

Pod ciężarem naszych win
Upadasz Jezu po raz pierwszy
Długa jest droga na Golgotę
A krzyż coraz cięższy

Spotkałeś się Jezu ze swoją Matką
Najświętszą Panną Maryją
Jej serce przebija miecz boleści
Gdy widzi jak cierpisz, jak Cię biją

I pomógł Ci dźwigać krzyż
Jezu mój kochany
Szymon Cyrenejczyk
Choć był zmuszony i popychany

    Wychodzi do Ciebie Weronika
Niosąc białą chustę w swoich rękach
Ociera nią Twoją Świętą Twarz
Na chuście pozostaje ból i męka

Upadasz Jezu po raz drugi
Pod ciężkim ciężarem krzyża
Lecz wstajesz i idziesz dalej
Choć lud Cię wyśmiewa i poniża

Spotykasz Jezu płaczące niewiasty
To one ronią łzy
Pociesz je swoim słowem
Bo miłość jest w Tobie, miłością jesteś Ty

Tak ciężki jest krzyż win
Który przygniata cię do ziemi
Upadasz Jezu po raz trzeci
Na drodze pełnej kamieni

Stanąłeś Chryste na szczycie Golgoty
Zostałeś z szat obnażony
Z pragnienia, z wycieńczenia
Zostałeś żółcią pojony

   Przybili Twe nogi i ręce święte
Jezu mój kochany
Za wszystkie nasze grzechy
Zostałeś tak okrutnie ukrzyżowany

Oddałeś Jezu Ducha swego
W Ojca ręce
I włócznią zostało przebite
Twe Przenajświętsze Serce

Twoje Święte Ciało zdjęte z krzyża
Trzyma Matka pełna boleści
Swymi łzami obmywa Twe rany
Rany naszych grzechów i złości

Panie Jezu Chryste
Z bólem do grobu złożono Twe Ciało
Tak ciężka była droga krzyżowa
Lecz tak stać się miało...
 

 

 

 
Obraz Gaby Stein z Pixabay

 

URSZULA PANTOŁA  Cierpisz

Do Pana Zmartwychwstałego

Gdy patrzę na Ciebie w cierniowej koronie
- nie wątpię, że jesteś Zwycięzcą i Królem.
Krwi krople – rubiny zastygłe na czole zmęczonym
i łzy ciężkie płynące po policzku Twoim.

To modlitwa moja żarliwa choć cicha
 - ja wiem, że mnie słyszysz spod opadłych powiek.
Stoję przed Tobą Panie grzeszny, marny, lichy
stoję pełen Ciebie – odkupiony człowiek.

Rośnie we mnie wiara – Twą mocą ożywam
jak Łazarz wskrzeszony w jasnym słońcu stoję.
Wyszedłem z ciemności, powietrzem oddycham
- zrzuciłeś ciężki kamień co gniótł serce moje.

Nie dałeś bym zginął hen w otchłaniach groty.
Rozpacz, strach mój, zwątpienie już na zawsze schowam
- bo światłość Twą Panie ujrzały me oczy.
Swą wszechmocną dłonią w wieczność mnie poprowadź.

Śmierć mą zwyciężyłeś przez swoje konanie
i powstałeś z martwych nad obłoki czyste.
Przyjmij  korną mą wdzięczność za Twe miłowanie!
Bądź na wieki pochwalon w radości mej Chryste!

 

 
Obraz Joanna Michno - Grupa Twórcza Inspiratio

 

 

 KRYSTYNA PILCH    Święcany

Dlaczego umarłeś za nas Panie

Jaka wielka przestrzeń dzieli nas od Nieba,
Jaka jest wielka miłość Boga do człowieka.
I choćbyśmy największą chcieli złożyć ofiarę
To nigdy nie dorównamy Twej Miłości Panie.

Z miłości do nas dałeś Syna Swego
Jezusa - Wielkie Znamię Zbawienia naszego.
Oto Baranek Boży złożony na ołtarze.
A my co Ci dajemy, jaką ofiarę w darze?

Wielkie grzechy świata co plugawią Ziemię
Istot pomordowanych, wielkie wojen brzemię.
Ziemio nasze istnienie, masz być odbiciem Nieba
Nie potrzebna ta zbrodnia, wystarczy dla wszystkich chleba.

 

 

ALICJA SROKA     Cierpisz

Panie

Czuję moc Twoją  ożywczą                             
wypełniającą przestrzeń świata
Ochraniającą to co słabe i mocne
bez różnicy
Twoją Miłością ogarniasz wszystko
Ty zawsze wszystkich jednakowo kochasz
Człowiek osądza
dzieli
Krzyżu Chrystusa Miłości niepojęta
Wpisany w przestrzeń
życia człowieka
Twoja miłość wola o wzajemność
Skrusz serca kamienne, rozgrzej zimne
wspieraj zagubione, łam szydzące
przytul odchodzące

 

 
Obraz Emmanuel Mendez z Pixabay

 

ALICJA SUROWIECKA-LACH     Przemyśl

                    Droga

może gdzie ktoś nas zapisał
na drogę bilet z dmuchawca dał
i trochę deszczu by przeżyć upał
kropelkę słońca i w plecy wiatr

zagraj mi biała brzozo na korze
smyczkiem wiatru i ptaka świergotem
kiedy idę przez świat każdego dnia
i piszę wiersz z tego co mam

wieczną drogą jest życie człowieka
jak pytanie o ścieżkę do domu
i jest radość ze ktoś tam czeka
na rodzinnym niebiańskim progu

ktoś kto nigdy nie porzucił nie zranił
i kto wyjął z ręki gniewu kamień
otworzył serce jak zieloną polanę
abyś stał się człowiekiem nim zaśniesz


Obraz fancycrave1 z Pixabay


 

MARIA TOMASIK    Sądkowa

Ogrojec

Wiatr przycichł w drzew gęstwinie,
gwiazdy przyćmiły swój blask,
dziwna cisza spłynęła na Ziemię,
z daleka słychać jeszcze miasta gwar.

W ten wieczór, tak niezwykły,
nasz Stwórca Bóg i Pan
modli się na górze samotnie -
w ten wieczór został Sam.

Ci, co Mu mieli być wierni
pod drzewem spokojnie śpią,
a ON w swej boskiej wizji
przeżywa mękę Swą.

„Ojcze – jeżeli możesz, oddal ode mnie ten kielich,
Ojcze – jeżeli trzeba, chcę wolę Twoją wypełnić”.

Panie – to my grzesznicy
napełniamy co dnia kielich Twój,
a potem spokojnie śpimy,
nie obchodzi nas grzechów rój.

 

Droga

Droga!
Kamienie i kurz,

Tłumy, krzyki.
Świst żołnierskiego bata.

I On!
Zbolały, skrwawiony
dźwiga drzewo.
Upada i wstaje -
wzrokiem szuka Ciebie,
byś pomógł jak Szymon.
Patrzy i nie znajduje,
tych za których skazany.
Nie przyszli, nie uwierzyli -
wybacz im Panie.

A ja – idę za Tobą
z daleka, na końcu drogi,
chciałabym pomóc, lecz brak mi odwagi.
Boję się śmiechu i drwiny,
a Ty upadasz za moje winy.

Przebacz mi Panie, daj siły,
bym pomógł Ci – jak bratu,
bym swój krzyż niósł obok Ciebie
i proszę – zrób mi miejsce
jak Łotrowi w Niebie.

 

Korona

Nie jesteś ze srebra ni złota,
nie masz drogich kamieni,
uwita zostałaś z głogu -
zdobią kolce i ciernie.

Korono, cierniowa korono
gwałtem na głowę wciśniona,
jesteś najdroższa na świecie,
bo nosisz zbawienia znamiona.

Ty zdobisz królewską głowę,
Ty jedna z wielu wybrana,
Ty zdobisz głowę Chrystusa
Króla – naszego Pana.

Korono, cierniowa korona
pochowaj kolce swoje,
bo więcej od Ciebie ranią
Tę głowę grzechy moje.

Krew błyszczy na Tobie korono,
jako najdroższe kamienie,
a ciernie wbite w skronie
wzmagają Pana cierpienie.

        

Ta krew – to nasze Zbawienie
te kolce nasze grzechy
Spróbujmy je powyciągać,
dajmy chwilę pociechy.

Korono, cierniowa korono
zakwitaj kwiatami pięknymi,
by wszystkie grzechy moje
mogły się ukryć pod nimi.

Nie  sprawiaj więcej bólu
Panu – naszemu Zbawicielowi.
Spraw, by przez tę boleść
każdy mógł wiarę odnowić.

Korono, cierniowa korono
przez Ciebie przyszło Zbawienie.
Co Chrystus po to przyszedł
by przyjąć chciał to cierpienie.

Korono, cierniowa korono,
na Głowę Pana wciśnięta,
przez rany Jemu zadane
korono, zostałaś święta.

 

 


Obraz congerdesign z Pixabay

 

 

JERZY WELC     Leżajsk 

Rozmyślanie

Dzisiaj od rana stoję przy krzyżu
I myślę Panie Jezu kochany,
Jak czują się ci na tamtym świecie?
Co zadawali Ci na ziemi rany.

Jak czują się ci obok Ciebie?
Co Cię na krzyżu wieszali,
Ci, co Cię pluli i wyśmiewali
I ci, co Ci gwoździe do rąk i nóg wbijali.

I myślę Panie, co by się stało
Gdybyś tak dziś się narodził?
Jak by Cię dzisiaj ludzie witali?
I jak byś po świecie tym chodził.

I myślę Panie i myślę szczerze
Że gdybyś tak dzisiaj przyszedł na ziemię.
To może by było trochę inaczej
Chociaż ja nie bardzo w to wierzę.

Lecz mam nadzieję taką maleńką
Panie mój Jezu kochany,
Że gdybyś tak dzisiaj przyszedł na ziemię
Może byś nie był tak sponiewierany.

Wiele tu dzisiaj na tej ziemi jest zła
I ludzie tak nie wiele też czują,
Lecz Ty wiesz Panie Jezu najlepiej
Że dzisiaj to trochę inaczej krzyżują.

Nikt by Ci gwoździ w ręce nie wbijał
A krzyż by Ci wózkiem przywieźli,
Ale byś długo tu też nie wytrzymał
Bo tu się niestety wielkie zło gnieździ.

Człowiek, człowieka nadal zabija
Tak jak i dawniej też było,
I pod tym względem mój śliczny Jezu
Chyba się nic nie zmieniło.

         I myślę tak Panie Jezu kochany
Pisząc w tym wierszu te zdania,
Że dzisiaj jest chyba tylko inna
Kultura życia, ale i zabijania.

Dziś by Ci ludzie nie założyli
Na głowę cierniowej korony,
Dzisiaj byś krzyża sam nie nosił
To i nie był byś taki zmęczony.

I piszę dzisiaj takie gorzkie słowa
Chociaż wiem, że nie wiele to znaczy,
Bo wiem, że dziś byśmy Cię też zabili
Tyle tylko, że troszeczkę inaczej.

Lecz gdybyś Panie przyszedł na ziemię
Uwagi byś ludziom nie zwracał,
Hierarchów kościelnych byś tylko wspierał
Kupcom byś stołów pod klasztorami nie przewracał.

To gwarantuję Ci Jezu kochany
I słowo się moje tak szybko nie zmieni,
Że wystawili by Ci ludzie pomnik za życia
Tu, na tej szalonej i okrutnej ziemi.

Lecz gdybyś Panie Jezu kochany
Tylko palcem Hierarchii pogroził,
Kazał im chodzić czasem na nogach
By bryką się każdy z osobna nie woził.

To byłoby tak samo jak dawniej
Tłum by Ci niestety też podpuścili,
Winy by Ci bardzo szybko znaleźli
I też byśmy Cię Panie Jezu zabili.

 

 

 ŁUCJA WISZLAŃSKA     Przemyśl

***
Ręce opadły,
zwisła głowa,
całe ciało
rozpaczliwie
zapadło się w cierpieniu.
Twarz wypełnia spokój
bezpiecznego snu.
Otworzyłeś ciężkie wrota śmierci
i wyszedłeś na szeroką i nieskończoną
Dolinę Niebieską.
Zapaliłeś światło
byśmy nie tonęli w mroku.
Twój bolesny krzyż
otwiera nam drogę do Nieba

 

Zobacz też wiersze:

Wielkanoc

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2021 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone