• Slider 415
  • Slider 390
  • Slider 417
  • Slider 422
  • Slider 414
  • Slider 408
  • Slider 413
  • Slider 423
  • Slider 369
  • Slider 406
  • Slider 395
  • Slider 108

Wywiad z Patrycjuszem Gruszeckim

W ramach projektu Polski Jazz 360°, którego organizatorem jest Fundacja Polski Jazz,  9 listopada w klubie Piwnice odbył się koncert zespołu Patrycjusz Gruszecki Trio, w skład którego wchodzą wybitni muzycy polskiej sceny jazzowej. Z liderem zespołu rozmawiamy m.in. o płycie Something About, z której materiał usłyszeliśmy podczas piątkowego koncertu.

 



Biorąc pod uwagę Twoją dotychczasową biografię, śmiało można stwierdzić, że muzyka jest Twoim życiem. Czy pamiętasz ten moment, w którym zdałeś sobie sprawę z tego, że to właśnie dźwięki, ich granie, pisanie, będą Twoim sposobem na życie? Nie księgowym, bokserem lub bileterem kinowym, ale bycie muzykiem i nauczycielem muzyki wypełni olbrzymią część Twojego czasu.

Muzykiem jestem od dziesiątego roku życia. To pasja, która nigdy nie była i nie będzie sposobem na życie. Sposób na życie, w moim rozumieniu, to wybór dotyczący zarabiania na życie... Mogę robić cokolwiek: piec chleb, sprzedawać kwiaty, pracować jako kierowca, manager. Cokolwiek... Muzyka będzie wtedy we mnie tak samo mocno zakorzeniona, jak jest teraz. Dziękuję opatrzności, że mam to szczęście zarabiać na życie pasją. To bezcenny dar, którego nie zamierzam zmarnować.

 

Czy był taki moment, gdy musiałeś wszystko postawić na jedną kartę? Gdyby się nie powiodło, miałeś jakiś plan B?

Nie ma w moim życiu planów B. Jest tu i teraz. Życie samo układa scenariusze... Może szkoła muzyczna... Względny spokój, składki zdrowotne, itd. (śmiech), tylko że nauczanie w szkole to też pasja. Uwielbiam to robić... Kiedyś, jak nie będę w stanie już wydobyć żadnego dźwięku na trąbce, będę dalej uczył.

 

Do Przemyśla przyjedziesz 9 listopada z grupą Patrycjusz Gruszecki Trio. Promujecie nadal płytę Something About. Przypomnijmy, że według czytelników „JazzPress” oraz słuchaczy RadioJazzFM jest to jazzowa płyta roku 2017. Zostałeś uznany także polskim jazzowym wykonawcą roku. Czym są dla Ciebie takie wyróżnienia i nagrody? Przejąłbyś się, gdyby ich nie było? Grałbyś nadal, czy może poświęciłbyś czas na coś innego, a po trąbkę sięgałbyś w wolne weekendy?

To ogromne wyróżnienia, które ugruntowały pozycję mojego autorskiego zespołu w środowisku muzycznym. Świadomość, że są to wyróżnienia przyznane przez czytelników i słuchaczy, a więc bezpośrednich odbiorców mojej muzyki, dodaje skrzydeł i daje poczucie pewności, co do kierunku obranej przeze mnie drogi. Oczywiście, gdyby tych nagród nie było, dalej robiłbym to samo, tak samo. Taki już jestem, że jak sam do czegoś się przekonam, idę w to do końca. Może ta determinacja sprawia, że ludzie wierzą mi, bo to prawdziwe i szczere.

 

Something About to płyta Twojego autorstwa. Nie chciałeś pozostałych muzyków dopuścić do komponowania, czy może materiał był gotowy, zanim powstało trio? A może wyglądało to zupełnie inaczej… Szkielet poszczególnych kompozycji był gotowy, ale wymagał wspólnego ogrania, długich prób, ćwiczeń i z tego narodziły się utwory, które znamy z wersji studyjnej? Czy może też daliście się ponieść spontaniczności, chwili...

Something About to wypadkowa dziesięciu lat pisania przeze mnie muzyki, dobrania mistrzowskiego składu, kilku prób, kilku koncertów i fantastycznego studia nagrań RecPublica Studios w Lubrzy wraz z mistrzem realizacji, znanym w całej Polsce, Łukaszem Olejarczykiem. W chwili podjęcia decyzji o stworzeniu tego zespołu materiał na blisko dwadzieścia utworów miałem gotowy. Na płytę weszło dwanaście kompozycji. W tej chwili ćwiczymy już materiał na drugą płytę, tyle tego się uzbierało. Samo nagranie tej płyty zajęło nam zaledwie siedem godzin. Więc odpowiadając na pytanie - tak, był to tzw. pełen spontan.

Jazz na Something About jest raczej bliższy tradycji, to dźwięki bardziej klasyczne. Nie są to formy hałaśliwe, eksperymentalne, awangardowe, takie przy których część słuchaczy mogłaby się zastanawiać: „Co Patrycjusz miał na myśli?”. Nie lubisz tych bardziej hałaśliwych rzeczy ze sceny jazzowej?

Lubię muzykę... W każdym jej gatunku odnajduję wartość, jeśli taką posiada. Jako słuchacz zawsze szukam inspiracji. Już sama muzyka jazzowa ma tyle odmian, stylów, a co dopiero pop, rock czy klasyka. Natomiast muzyka, którą stworzyliśmy w trio, oparta jest na tematach, które grają w moim sercu po przyswojeniu tych wszystkich dźwięków, z którymi spotkałem się w moim życiu. To się chłonie, tym się przesiąka i w efekcie końcowym to się oddaje w najpiękniejszy indywidualny sposób. Jako trębacz bardzo cenię sobie tradycję. Cieszę się, że to słychać.

 

Płyta, o której rozmawiamy, jest wypełniona muzyką instrumentalną. Ponoć kolejny album, nad którym już pracujesz, będzie zawierał utwory z zaproszonymi wokalistami. Sam też jesteś wokalistą. Co jest łatwiejsze, trudniejsze, ciekawsze, wymagające większego skupienia i wysiłku do napisania? Co sprawia muzykowi jako twórcy większą frajdę? Muzyka instrumentalna czy piosenka?

Piosenka z racji tego, że zawiera tekst, jest trudniejsza. Tekst ma ogromne znaczenie. Nadaje treści, zawiera sens (przynajmniej powinien), cieszę się, że w moim przypadku pewne rzeczy dzieją się same. Nie wymyśliłem sobie, że napiszę piosenki. To wyniknęło z potrzeby, jaką poczułem w którymś momencie życia... Pisząc utwór wokalny, pisałem układając dźwięki z tekstem. Po prostu.

 

Co będzie, poza nazwą zespołu, punktem wspólnym debiutu i kolejnego albumu grupy Patrycjusz Gruszecki Trio? Czy nadal będzie to jazz, czy może uderzycie w zupełnie inne rejony muzyczne? Czy będą to kompozycje autorskie, czy sięgniecie po utwory z repertuaru innych wykonawców?

Nowa płyta będzie się nazywać FACES z dwóch powodów. Pierwszy z nich to potrzeba pokazania różnych twarzy muzyki tego zespołu. Mamy jeszcze dużo do zaoferowania światu (śmiech). Drugi powód to składniki dominanty (akord jazzowy) F, A, C, ES ukryte w tytule, zapowiadające mocno osadzony w jazzie krążek, nawiązujący znów do tradycji jazzowej, która nas definiuje.

 

Jesteś przedstawicielem sceny jazzowej, ale nie jest Ci obcy świat elektroniki, rapu, pop… Czy są jakieś gatunki muzyczne, z którymi nie chciałbyś mieć zbyt wiele wspólnego? Na przykład ekstremalna muzyka metalowa. Leszek Możdżer zagrał kilka lat temu w jednym z utworów zespołu Behemoth. Widzisz siebie na albumie takiego zespołu?

Nie stronię od żadnego z gatunków muzycznych. Jedyne czego nie zniosę, to brak wartości. Nie wiem, gdzie rzuci mnie los. Z kim będę współpracował w przyszłości. Jeśli w muzyce jest wartość, warto w to iść.

Wśród wielu, z którymi współpracowałeś, znalazło się nazwisko Zbigniewa Wodeckiego. Jak Go wspominasz? Przekazał Ci coś, co zostanie z Tobą na zawsze?

Zbyszek Wodecki - temat rzeka. To Artysta przez duże "A", który jest ze mną od zawsze, na zawsze. Już będąc małym chłopcem, zanim nawet wybrałem drogę muzyczną, czy trąbkę, nuciłem utwory Zbyszka. Blask Jego trąbki, barwa głosu, skrzypcowe frazy odcisnęły na mnie piętno, wpływając ogromnie na mój linearny sposób odbierania i pisania muzyki. Jako człowiek: bezpośredni, szczery, skromny, wesoły, czarujący, doświadczony, mądry, elokwentny i przesympatyczny Zbyszek pozwolił mi czerpać z siebie, a to najcenniejszy skarb - uczyć się od Mistrzów.

 

Znajdujesz czas w życiu na coś innego poza muzyką? Lubisz kino? Muzyka z Something About mogłaby znaleźć się na ścieżce dźwiękowej jakiegoś filmu...

Lubię kino. Tylko w obecnym momencie nie mam na nie kompletnie czasu. Nie oglądam też telewizji. Choć to drugie bardziej z wyboru... Jeśli ktoś zechce kiedyś wykorzystać moją muzykę w filmie, czy przedstawieniu teatralnym, o ile będzie to wartościowe przedsięwzięcie - proszę bardzo.

 

Gdy popatrzyłem na listę wykonawców, z którymi współpracujesz, to pomyślałem, że musisz być bardzo dobrze zorganizowanym człowiekiem. W przeciwnym razie musiałoby to wyglądać tak, że idziesz np. na próbę Bibobit, wchodzisz do sali, a tam Ray Wilson, który mówi: „Patrycjusz, człowieku, man, my tu od 3 godzin na Ciebie czekamy, a Ciebie nie ma! Przecież my za chwilę na trasę ruszamy!!!”. I wsiadasz ze składem Ray Wilson Genessis Classic do busa, jedziecie, a tu telefon od Ani Wyszkoni, która krzyczy: „Patrycjusz, człowieku, man, my tu od 3 godzin na Ciebie czekamy, a Ciebie nie ma! Studio zabukowane, realizator czeka...”. Czy może były takie sytuacje, przyznaj się... (śmiech)

Na szczęście te podstawowe zagadnienia, jakimi są: prowadzenie kalendarza, punktualność, odpowiedzialność, dbanie o strój sceniczny, sprawny instrument itd. - ogarniam. Mam za to tysiąc innych wad, z którymi na co dzień musi zmagać się moja żona... Dobrze, że jeszcze Jej się chce. Życie z muzykiem pod jednym dachem naprawdę nie jest łatwe...

 

Wkrótce koniec roku. Rozpocznie się szał podsumowań. Masz ulubione albumy, które ukazały się w 2018 roku? Skoro o płytach mowa, to czy jesteś pod tym względem tradycjonalistą? Kupujesz winyle, płyty kompaktowe, kasety magnetofonowe (ponoć znów stają się popularne)? Czy może korzystasz z takich źródeł jak np. Spotify?

Kupuję wyłącznie płyty CD. Niedawno uruchomiłem Spotify, ale coś nie mogę się przekonać. Jestem chyba kinestetykiem. Muszę dotknąć, przeczytać, wsunąć krążek do odtwarzacza. Niedługo sprawię sobie sprzęt do odtwarzania winyli. Wtedy będą to winyle. Czuję, że jestem analogiem. Muszę przerobić materiał z danej płyty do ostatniej frazy, dopiero sięgam po następną. Robię tak od zawsze. W Internecie jest już za dużo tego wszystkiego. Czasem aż głowa boli. Za to często korzystam z YouTube, poszukując inspiracji wokalnych lub trąbkowych lub też po prostu dobrej muzyki. Kiedy odnajduję to, na czym mi zależy, słucham, słucham, słucham i słucham, a potem siadam i piszę muzykę taką, jak ta, z którą już za chwilę zawitamy do Przemyśla. Serdecznie zapraszam.

Rozmawiał: Piotr Bałajan

 

 

Patrycjusz Gruszecki Trio
Patrycjusz Gruszecki – trąbka, flugelhorn
Kajetan Galas – organy hammonda
Zbigniew „Levandek” Lewandowski – perkusja

9 listopada, piątek, godz. 19:00
Bilety: 20 zł
Klub Piwnice
Centrum Kulturalne w Przemyślu

Copyright © 2018 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone